Moja historia – Renata Latuszek

Każdy z nas ma swoją własną historię, prawda❓❤️

Ten artykuł to będzie moja osobista i trudna opowieść o tym, jak przeszłam z punktu A do punktu B.

Jak stałam się księgową, a następnie doradcą podatkowym?

Wiele osób wciąż myli te dwa zawody.

Albo myśli, że to prawie to samo.

Otóż nie.

Choć jedna, istotna rzecz je łączy.

Pomaganie.

A ja od zawsze chciałam pomagać.

Dlatego 10 lat temu otworzyłam moje Biuro Rachunkowe, najpierw jednoosobowe ❤️

ALE!!!

Księgowa to jednak wciąż nie doradca podatkowy.

Moja droga do tego punktu, w którym jestem teraz, była długa i wyboista…

Jak to w ogóle się zaczęło ❓🤷‍♀️

Wszystko za sprawką PIT-u…

Tak, tego PIT-u 😉 Rocznego rozliczenia podatkowego.

I nie, nie, nie… Wcale nie musiałam go nikomu rozliczyć.

Po prostu sama go dostałam za pracę dorywczą jeszcze w szkole średniej. Gdy wylądował w moich rękach poczułam się lekko…zdziwiona 😅😱

Na szczęście odetchnęłam z ulgą, gdy pomogła mi Pani z biura rachunkowego ❤️

A w kolejnych latach, mając już wzór, próbowałam działać z PIT-em sama, ale zawsze coś się nie zgadzało. A to inne dochody, a to nie ta komórka wypełniona… Gryzło mnie to strasznie 😉 i postanowiłam, że chcę umieć to robić!

Dlatego wybierając kierunek studiów, zdecydowałam się na Finanse i Rachunkowość. Lubię uczyć się nowych rzeczy, sprawdzać, jak to się robi i jakie są możliwości. Księgowość to wbrew pozorom nie tylko liczenie! To przede wszystkim przepisy podatkowe i okołopodatkowe. Księgowa to taki trochę prawnik – wszystko, co robi, wynika z przepisów. Żeby dobrze czuć się w tym zawodzie, trzeba mieć umysł analityczny i zamiłowanie do przepisów.

Mój biznes zaczął się od pomocy moim znajomym, którzy już pod koniec studiów zaczęli otwierać swoje firmy.

A w zasadzie wtedy wykiełkowało we mnie marzenie nie o własnym biurze rachunkowym, ale o tym by pomagać innym zająć się sprawami księgowymi… 🙂❤️

Aby spełnić to marzenie, musiałam jednak jeszcze uzyskać licencję Ministra Finansów i udokumentować mój staż pracy w księgowości.

Na studiach odbyłam praktyki i zaraz potem podjęłam pierwszą pracę w biurze rachunkowym, więc pozostawało już tylko zdać egzamin, aby zdobyć licencję. Zdałam za pierwszym razem, ufff… 🙂

Zaraz potem, 13 czerwca 2012 roku, zarejestrowałam moje biuro rachunkowe.

Pracowałam, wspierałam przedsiębiorców, cały czas się rozwijałam i od samego początku chciałam iść dalej w kierunku doradztwa podatkowego, ALE…

…na mojej drodze stanęły przeszkody. Wydawało się, że są nie do pokonania…

❌ 2 lata wyrzeczeń i starań

❌ 12 miesięcy nauki przy konieczności zawieszenia innych zajęć zawodowych i osobistych

❌ w tym samym czasie kilkumiesięczne dolegliwości bólowe i operacja

❌ ponad 1200 pokonanych kilometrów, aby móc wreszcie przystąpić do egzaminu

❌ zakres tematyczny z 12 obszernych działów prawno-podatkowych

❌ spotkanie oko w oko z kilkuosobową komisją egzaminacyjną przy zdawalności na poziomie 30%

❌ 100 pytań testowych losowo wybranych puli z około 1200 pytań podanych wcześniej do publicznej wiadomości – na odpowiedź USTNĄ jest po 1 minucie na każde pytanie i ani chwili dłużej

❌ kazus (czyli pismo procesowe) do napisania – losowo wybrany jeden z około 70 kazusów, czas egzaminacyjny na napisanie pisma procesowego wynosi 3 godziny

❌ pandemia koronawirusa w czasie, gdy czekałam na ślubowanie – dopiero po nim zostaje się oficjalnie wpisanym na listę doradców podatkowych

…………………………………………………………………………………

… udało się …

ZOSTAŁAM DORADCĄ PODATKOWYM

13 czerwca 2020 roku (dokładnie 8 lat od otworzenia biura rachunkowego) otworzyłam swoją drugą firmę, prywatną praktykę jako doradca podatkowy – moją kancelarię.

Czułam się wtedy szczęśliwa, dumna i gotowa do działania.

Było przede mną jeszcze wiele wyzwań, bo przecież egzamin to dopiero początek.

Dziś nie wyobrażam sobie prowadzenia biura bez wiedzy i doświadczenia, które zdobyłam przez wszystkie te lata w praktyce, przy księgowaniu każdej faktury, przy odpowiadaniu na różnorodne pytania klientów, przy czytaniu każdego przepisu i na każdym szkoleniu.

Cieszę się, że mogę robić to, co lubię i mogę to robić z innymi – ze współpracownikami oraz klientami.

Bez nich wszystkich moja praca nie miałaby sensu ❤️

A co z przyszłością? 

Chcę się nadal rozwijać.

Nie planuję zdobywania kolejnych tytułów czy uprawnień, ale jest jeszcze wiele obszarów do zgłębienia.

Marzę o tym, żeby zdobyć doświadczenie w sprawach procesowych – np. wtedy, kiedy trzeba się odwoływać od decyzji podatkowych, wyroków sądowych, postępowania egzekucyjnego.

Osobiście chcę nie tylko zdobywać więcej doświadczenia w doradztwie podatkowym, ale także rozwijać biuro rachunkowe.

Od dłuższego czasu ćwiczę w praktyce sztukę delegowania zadań i zarządzania zespołem.

Jak mi idzie? Zapytajcie tych, z którymi współpracuję na co dzień 😉

Dużo lepiej pracuje się w grupie niż samemu, ale ktoś musi tej grupie przewodzić.

Kiedy zespół rośnie, rosną też wyzwania.

Jakość usług była dla mnie od zawsze priorytetem.

Intensywność zmian podatkowych w ostatnich latach wymusza na nas ciągłe doskonalenie.

Uczenie kolejnych osób tajemnic księgowości to żmudna, ale przynosząca wiele satysfakcji praca. Mam nadzieję, że nasz zespół będzie się stale powiększać. 

Kolejnym wyzwaniem będzie dalsza informatyzacja biura rachunkowego.

Wiele procesów już udało nam się zinformatyzować, dzięki temu możemy zdalnie obsługiwać klientów z całej Polski nawet wtedy, gdy wyjadą na urlop za granicę.

Przed nami kolejne rewolucje w fakturach elektronicznych. Czyżby niedługo papier miał całkowicie zniknąć z naszego biura?

Statystyki:

✅ Od 2012 roku, zwiększyła się ilość osób pracujących w biurze o 300%

✅ Od grudnia 2012 roku do grudnia 2021 roku ilość klientów wzrosła o 610%

✅ Dzięki systemowi Saldeo odczytujemy około 7000 faktur rocznie, a nasi klienci mają do nich dostęp 24/7 online.

✅ Rocznie wysyłamy i odbieramy około 5000 wiadomości mailowych.

Dziękuję, że jesteś tu ze mną 🙂

Moja historia – Renata Latuszek
Przewiń do góry